Cześć!
Tajemnicą nie jest, że bardzo lubię horrory: czytuję z zaciekawienie Kinga i czasem wybiorę się do kina na co ambitniejszą propozycję kina grozy.
Moja przygoda z "Naznaczonym" zaczęła się jakiś czas temu. Pamiętam jak bardzo podobała mi się pierwsza część (drugiej kompletnie nie pamietam..), dlatego gdy dowiedziałam się, że będzie CZAPTER 3, wiedziałam, że idę na to do kina.
Tym razem historia opowiada o innej rodzinie: pewnego dnia do Elise przychodzi młoda dziewczyna, Quinn, która prosi by kobieta skontaktowała się z jej zmarła matką. Dziewczyna mówi, że czasami ma wrażenie, że jej matka jest z nią. Kobieta niestety nie jest w stanie jej pomóc, lecz po pewnym czasie, przezwycięża swoje demony i pomaga dziewczynie w walce z siłami ciemności.
Nie będę kłamać: były momenty na których zakrywałam oczy dłonią i nie patrzyłam, bo byłam pewna że za moment coś wyskoczy i zacznie się zabawa. Film był niesamowicie klimatyczny. Napięcie budowane stopniowo tylko zachęcało i wkręcało widza jeszcze bardziej w historię. Najgorsze były momenty, gdy muzyka zaczyna robić się mroczna i na swój sposób cięższa, a główny bohater zaczynał iść ciemnym korytarzem.. Nie ma bata.. wiesz że coś się stanie.
Jedyne moje zastrzeżenie: koniec filmu był dość banalny. Nie chce wam zdradzić jak sie skończyło, chociaż myślę, że można się domyśleć, ale mimo to zostawiło to pewnien niedosyt, ale także obietnicę kolejnej części.
"Naznaczony 3" 8/10
-M
