Cześć!
Co jeśli wiedzielibyście o istnieniu tajemniczego cmentarza, na którym dzieją się rzeczy, nie do końca wytłumaczalne i zrozumiałe. Czy w przypływie emocji posunęlibyście się do tego, by z niego "skorzystać" tym samym narażając wszystkich na niebezpieczeństwo?
Takimi pytaniami zadręczałam siebie po skończeniu "Cmętarza Zwieżąt"
Historia wbrew pozorom nie skupia się na tytułowym cmentarzu: czytelnik wchodzi głębiej w historię i zaczyna poznawać tajemnice małego miasteczka. Lekarz, Louis Creed wraz z żoną i dwójką dzieci przeprowadzają się do urokliwego, prowincjonalnego miasteczka by zacząć zyć na nowo, tym razem być może spokojniej. Wszystko jednak zaczyna się komplikować gdy kot córki pana Creeda ginie, a sąsiad z naprzeciwka opowiada mu pewna historię i zaprowadza w miejsce, która będzie prześladować go z dnia na dzień coraz bardziej. Przyszłe wydarzenia na zawsze zmienią życie Państwa Creedów.
Książka jest dla mnie fenomenalna! Inaczej nie mogę powiedzieć: niesamowity klimat sprawia, że czułam dreszcze, kiedy wchodziłam na stare cmentarzysko. Niemalże czułam ten wiatr i zapach mchu zmieszanego z błotem. Współczułam Louisowi i miałam nadzieję, że wykażę się odrobiną rozsądku i nie popełni tego samego, głupiego błędu po raz kolejny. King jest dla mnie mistrzem w kreowaniu postaci: każdy, nawet drugoplanowy bohater ma w sobie głębię i historię do opowiedzenia.
"Cmętarz Zwieżąt" jest tak naprawdę opowieścią o człowieku, który gubi się w swoim żalu i pragnąć zrobić coś dobrego, tak naprawdę wyrządza krzywdę innym. Oczywiście tylko dlatego, że nie potrafi sobie poradzić z pewnymi rzeczami. Zdecydowanie trzyma cały czas w napięciu a ostatnie strony wraz z niesamowitym zakończeniem wbijają czytelnika w fotel, pozostawiając go z otwartymi ustami i wyobraźnią rozbudzoną do granic możliwości.
POLECAM!
"Cmętarz Zwieżąt" 10/10
-M
