Cześć!
Zastanawialiście sie kiedyś jak to jest być obrońcą kogoś, kto jest winny?
Moje sumienie nie pozwoliłoby mi spać po czymś takim w nocy, ale na szczęscie Hank Palmer (Robert Downey Junior) nie ma takiego problemu. Hank jest dobrze, a nawet świetnie, zarabiającym prawnikiem, który specjalizuję się w wygrywaniu spraw, które z reguły są skazane na niepowodzenie. Gdy umiera matka naszego głownego bohatera, a on wraca w swoje rodzinne progi, cała zabawa się zaczyna: ojciec Hanka, z którym nigdy nie miał najlepszych kontaktów, dlatego też dawno temu postanowił wyjechać i wieść życie z daleka od przeszłości, zostaje podejrzany o morederstwo.
Jak zachowa się Hank? Wygra i tą sprawę?
Jeśli jeszcze nie oglądaliście "Sędziego" zachęcam by to zrobić jak najszybciej: widzimy tam nie tylko pracę, jaką wykonują prawnicy i sędziowie, ale także bardzo skomplikowane więzy rodzinne, miłość i nienawiść, żal i smutek, rozczarowanie i nadzieję. Film w widzu wzbudza niesamowitą ilość pozytywnych i negatywnych uczuć: od wspólczucia do nienawiści.
Reasumując: "Sędzia" pokazuję nam, że życia czasami samo pisze scenariusz: nigdy nie wiemy co się stanie. Widzimy równiez swego rodzaju zmierzenie się z demonami przeszłości, które otwierają stare rany i na nowo zaczynają krwawić. Osobiście uważam, że film jest niesamowicie dobrze wykonany: od gry aktorskiego po scenariusz i reżyserię. Genialne zakończenie filmu + intrygujaca historia = świetnie spędzony czas!
Polecam!
"Sędzia" 9,5/10
-M
