Stronq główna

wtorek, 25 sierpnia 2015

"Obsydian" Jennifer L. Armentrout czyli historia z innej planety.

Cześć! 


Jakiś czas temu cała blogosfera czytała książkę z gatunku Paranormal Romance (a przynajmniej ja bym ją do tego zaliczyła). Jako że w przeszłości sama zaczynałam od takich książek (Zmierzch i tak dalej) postanowiłam dać jej szansę i przekonać się o co tyle krzyku. 

"Obsydian" opowiada historię Katy, dziewczyny, która ze słonecznej Florydy przeprowadza się do małego miasteczka oraz jej pięknych idealnych sąsiadów z naprzeciwka z którymi jest coś mocno nie tak. Dziewczyna zaczyna przyjaźnić się z Dee a z czasem zostaję "zmuszona" do spędzania czasu z jej bratem bliźniakiem Daemonem. Jak się okazuję, Katy widzi więcej niż chcieliby jej pokazać i koniec końców dowiaduje się na czym polega ich mroczna tajemnica. Jednakże teraz, grozi jej niebezpieczeństwo. Czy uda się ją ochronić? 

Relacja Katy i Daemona polega na pragnieniu i nienawiści; tak naprawdę żadne z nich nie zachowuję się normalnie. W jednej chwili wyznają sobie uczucia a w drugiej wykrzykują, że się nienawidzą. No cóż, można i tak. 

Ogólnie jestem w szoku, że książka, mimo swojej szablonowości podobała mi się. Czytając ja czułam się znów jak mała dziewczynka, która dopiero co odkrywa świat książek i jest w 7 niebie.  Serio. Poczułam się tak, jakbym została przeniesiona w czasie do podstawówki, gdy "Zmierzch" wchodził w obieg i wszyscy byli zakochani w Edwardzie i Belli. 

Fakt, nie jest to lektura górnolotna, ale też nie jest słaba. Ci z was co myślą (tak jak ja na początku), że będzie to słaba książka powinni sie z nia zapoznać: autorka miała pomysł na całą historię i widać, że ta miłość głównych bohaterów jest wątkiem pobocznym a nie głównym, co jest dużym plusem. Wiadomo, historia tak naprawdę jest najważniejsza a tutaj jest całkiem niezła i dość ciekawa. 

"Obsydian" jest książką lekką, czyta się bardzo przyjemnie i szybko mimo, że człowiek ma wrażenie, że czytał juz kiedyś coś podobnego. Gdybym chciała, mogłabym zarzucić książce wiele: szablonowość, mojego ulubionego "odgrzewanego kotleta" i dość przewidywalne prowadzenie akcji. A no i to, że Daemon pojawiał się wszędzie..! Zawsze gdy ona otwierała drzwi, tam stał on! 
Koniec końców jednak nie przeszkadzało mi to bardzo. Całkiem dobrze się bawiłam, historia mnie zaciekawiła i chętnie sięgnę po następną cześć. 

Jestem trochę za stara już na takie książki, ale co tam. Polecam Wam!

"Obsydian" 7/10
-M 

niedziela, 23 sierpnia 2015

TAG Literackie Miasteczko (LimoBooks)

Witajcie :)


Dziś dzięki nominacji od LimoBooks  (polecam jej bloga) mam możliwość wykonania świetnego TAGU. Mam nadzieję, że Wam się spodoba a osoby przeze mnie nominowane, odpowiedzą i wezmą udział w zabawie! 
Zadaniem będzie stworzenie w poście schematu miasteczka zapełnionego postaciami z naszych ulubionych książek.

Pozdrawiam!




RATUSZ: 

Hm, kto nadawałby się na osobę rządzącą? Nie wiem dlaczego, ale chętnie zobaczyłabym Cztery z Niezgodnej w garniturze, krawacie i teczką w ręku. Haha :) 


SKLEP:

Idealny sprzedawcą w sklepie, jestem prawie, że pewna okazałby się się pastor Danny z "Przebudzenia" Kinga. Facet miał charyzmę i gadane. Sprzedawał co prawda potem wiele rzeczy i oszukiwał ludzi, dlatego myślę, że jest idealnym kandydatem. 


ZOO: 

W Zoo pracowałby Luke Collins z Najdłuższej Podróży Sparksa. Tylko on nadaję sie do tej pracy! 


KLUB: 

W klubie powinna pracować Gin z "Ukąszenia Pająka". Jest zadziorna, wybuchowa i idealna do roli barmanki w klubie nocnym. A może i ochroniarza, kto wie? 


KAWIARNIA: 

Obowiązkowo Levi z "Fangirl". Pracował w książce w Starbucksie, wiec kogo innego mogłabym podać? 


SZKOŁA:

Chciałabym zobaczyć Tris z Niezgodnej uczącej dzieci WFu. Nie wiem dlaczego doszłam do takiego wniosku, ale mogłoby być śmieszne. 


MUZEUM:

Nie mam pojęcia kto mógłby pracować w muzeum.. Może bohater "Kiedy byłem dziełem sztuki" W sumie to pracował on tam.. Musiał. Także, myślę, że on najbardziej by się nadawał :) 


SZPITAL:

ANNIE WILKES! "Misery" S. Kinga zawsze będzie mi się kojarzyło z pielęgniarką maniaczką.

BANK:

Nie ma pojęcia..  Myślę nad tym już od 10 minut i nie mogę znaleźć żadnego pasującego bohatera.. 


KSIĘGARNIA: 

Cath z "Fangirl". Każdemu dobrze by doradziłam i nie wyciągała nosa z książek. 


AUTOBUS: 

Andrew z "Na krawędzi nigdy". Ten chłopak uwielbiał siedzieć za kierownicą! 




NOMINUJĘ: 






"Fangirl" Rainbow Rowell

Cześć!


Możecie wierzyć lub nie, ale sama także pisałam kiedyś fanfiction. Nie zdradzę na jaki temat nie dlatego, że się wstydzę, bo absolutnie nie, a dlatego, że pozostawię Wam ten kawałek do domysłu.. 

"Fangirl" opowiada historię Cath i Wren, sióstr bliźniaczek, które wspólnie zaczęły pisać fanfiction swoich ulubionych bohaterów książkowych. Po pewnym czasie, dwie całkiem różne siostry udają się na studia: Wren postanawia odciąć się od siostry i zyć własnym życiem, bardzo imprezowym i szalonym. Cath jednak pozostaje w świecie książek i swojej własnej twórczości, którą czyta zaskakująco dużo osób. Oprócz tego poznaję swoją współlokatorkę Regan (Wren nie chciała z nia mieszkać) i wydaję jej się, że dziewczyna naprawdę jej nie lubi. Dodatkowo poznaje Leviego, jak na początku myśli, chłopaka Regan. Potem jednak okazuję się to nieprawdą, a ich relacja się rozwija. 
Czy siostry się pogodzą? Czy Cath zakocha się w Levim? Co się stanie? 

Po "Fangirl" sięgnęłam ze zwykłej ciekawości: poprzednia książka pani Rowell całkiem przypadła mi do gustu, bo odcinała się od standardowych schematów. Tutaj jednak, absolutnie wszystko było o poziom albo dwa słabsze. A szkoda. 


Na sam początek bohaterowie: Cath dość dziecinna i dziwna. Oczywiście taki był zamysł, na swój sposób słodka i niewinna dziewczyna. Polubiłam ją mimo, że czasami naprawdę mnie irytowała. 
Levi: tak naprawdę mało o nim wiem, był bo był, egzystował i kręcił się gdzieś w pobliżu. 
Wren: myślę, że z nia najbardziej bym się dogadała. Szczęśliwa, korzystająca z zycia dziewczyna. 

Ogólnie nie jestem zachwycona: nie wczułam się ani w historię ani w emocje bohaterów. Czytałam bo chciałam skończyć. Historia mnie nie wciągnęła niestety, a naprawdę oczekiwałam czegoś lepszego. Otrzymujemy coś idealnego dla nastolatek, które dopiero co wchodzą w świat książek i znajdują swojego ulubionego bohatera i nie mogą się pogodzić z jego odejściem z ich życia. Wiem, bo też byłam w tym momencie. Ale dorosłam. Zrozumiałam, że czasami koniec nie oznacza końca. Niektórzy bohaterowie zostają z nami na zawsze i jeszcze dłużej. 

Nie wiem jak Wy, ale ja nie odkryłam w "Fangirl" niczego dla siebie. Język był dogodny, styl lekki, akcja trochę powolna i w sumie nic się takiego nie działo. Bohaterowie nie najgorsi, ale pozostawiający wiele do życzenia. Historia nudnawa momentami ale ciekawa stronami. Myślę, że jestem po prostu za stara na tą książkę. Spodziewałam się czegoś odstającego od normy, innowacyjnego a dostałam to samo co zawsze: papkę dla nastolatków. 

Jest dobra żeby przeczytać ją raz, w wolnym czasie, ale gwarantuję, jeśli szukacie w niej czegoś więcej nie jestem przekonana czy znajdziecie. Ja nie dałam rady. Jest to książka do przeczytania, nie będziecie żałować, ale też nic szczególnego nie wniesie. 

"Fangirl" 5/10
-M

wtorek, 18 sierpnia 2015

"Znalezione nie kradzione": stary kufer, notesy i psychofan- to nie może się dobrze skończyć!

Cześć!


"Znalezione nie kradzione" to kontynuacja najnowszego cyklu Stephena King o Billu Hodgesie, emerytowanym policjancie, który wraz ze swoimi przyjaciółmi stawia czoła złoczyńcom, psychopatom i mordercom w jednym. Zaczęło się na "Panu Mercedesie.." i teraz mam nadzieję, że nie skończy się przez długi czas. 


Historia rozgrywa się w przeszłości i teraźniejszości. Wydarzenia dzieli ok. 35 lat ale po jakimś czasie zaczynamy rozumieć, że łączy je dużo więcej niż dzieli. Morris Bellamy, człowiek z pasją lecz na swój sposób chory i zagubiony w literackim świecie dokonuje czegoś, co odbija się na nim, ale nie żałuję tego. Hell no, jest przekonany, że postąpił słusznie: jakby śmierć była odpowiednią ceną za "sprzedanie się". Tak twierdzi Bellamy. Zabijając i okradając swojego ulubionego autora za zniszczenie jego ulubionego bohatera książkowego nie trafia do więzienia: trafia tam z zupełnie innego powodu, od razu dostając dożywocie. Wcześniej jednak udaję mu się ukryć łup: pieniądze i notesy z niepublikowanymi dziełami Rothsteina: zakopuje je w pobliżu swojego domu, w kufrze, mając nadzieję, ze gdy wyjdzie z więzienia pójdzie po swój skarb. Niestety, pewnego dnia  znaduję go Pete Saubers i zaczynają się kłopoty....



W książce znów pojawiają się bohaterzy z "Pana Mercedesa" oraz częściowo wspomniane są wydarzenia z pierwszej części, które King idealnie wplata w całkiem nową, aczkolwiek ani trochę nie mniej pogmatwaną historię. Bill Hodges, Holly i Jerome i tym razem nas nie zawodzą: bawią, straszą i trzymają nas w napięciu. Bardzo podobało mi się, że jednak ta książki nie jest o nich: Bill i spółka są tam bohaterami drugorzędnymi, zepchniętymi na drugi plan, podczas gdy Pete i Bellamy odgrywają główne skrzypce. 

Akcja wciąga już od pierwszych stron a pod koniec dosłownie biegniemy maraton razem z Kingiem, starając się go prześcignąć i odgadnąć zakończenie. Mimo, że od początku wiadomo tak naprawdę jak to się skończy, jak zwykle, ostatnia kartka jest obietnicą czegoś zupełnie innego i mam nadzieję, że takie coś powstanie już niedługo. 

"Znalezione nie kradzione" to książka pełna akcji, o chłopcu, który pomagając swojej rodzinie w najtrudniejszych chwilach w ich życiu wchodzi w sam środek walki na śmierć i życie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wszystko dlatego, że jego uczynki napędzane były dobrymi intencjami. Wola przetrwania i niesamowita dojrzałość przemawia przez 18-to letniego chłopak, który powinien być wzorem dla nas wszystkich. King jak zwykle mnie nie zawiódł: co prawda książka nie przypomina niczym trzymających w napięciu horrorów ale nadal jest bardzo dobrze napisana i wciągająca. Zdecydowanie przeczytam jeszcze nie jedną książkę z serii o Billu. 

"Znalezione nie kradzione" 9/10
-M




TAG Gatunkowy!

Cześć :) 


Postanowiłam znów wykazać się  inwencją twórczą i stworzyć swój własny TAG :P 

O co w nim chodzi? 
Odnosi się do książek danego gatunku o których opowiadamy w naszej odpowiedzi. 



1. Najlepszy dramat jaki kiedykolwiek czytałeś/aś?

Z racji tego, że w swoim życiu przeczytałam dwa może trzy dramaty, ciężko mi będzie wybrać ten najlepszy ponieważ mam zbyt małe rozeznanie. Słyszałam że Sparks jest mistrzem, ale mimo to, nie przeczytałam żadnej jego książki. 
Dla mnie jest to "Kiedy byłem dziełem sztuki" Erica Emmanuela Schmitta. Nie wiem czy to jest dramat, ale dla mnie tak powinien on wyglądać. 

2. Najstraszniejszy horror z jakim miałeś/aś styczność w wersji papierowej?

Uwielbiam Kinga. "Cmętaż Zwieżąt" zabrał mnie w mroczne miejsca i zaskoczył zakończeniem podczas gdy "Misery" pokazała jak fanatyzm potrafi boleć i przerażać. Ciężko wybrać którąś z tych dlatego powiem: Obydwie. 

3. Najśmieszniejsza komedia z którą miałeś/as do czynienia?

Jest ona lekturą, którą bardzo dobrze wspominam: "Zemsta" Fredry. Tym, którzy nie znają, polecam :D 

4.Najbardziej trzymający w napięciu kryminał, który czytałeś/aś?

Zdecydowanie "Dochodzenie" D. Hewsona. Bydowanie intrygi i nawet gdy myślisz, że już wiesz, autor udowadnia Ci, że nie masz pojęcia, o co chodzi. Cudo :) 

5.Naładowana niesamowita ilością akcji książka sensacyjna która wspominasz do dziś?

Moja ukochana "Ukąszenie Pająka". Trochę fantasy, dramaty i dużo akcji! To lubię!

6. Prawdziwa książka biograficzna, która skradła ci serce?

Nie czytałam nigdy od początku do końca książki czysto biograficznej!

7.Podróżnicza książka przez która miałeś/as ochotę  rzucić wszystko i wyruszyć w podroż?

"Busem przez świat: Ameryka za 8 dollarów": książka która utwierdziła mnie w tym jak ważne są marzenia i dążenie do ich realizacji. Kto wie, może już niedługo na moim blogu będzie recenzja z takiej amerykańskiej podróży? 

8. Książka młodzieżowa, która pozwoliła ci wrócić do czasów młodości?

Z niewiadomych względów "Eleonora i Park". Strasznie dobrze wspominam tę książkę. Jest taka sama a jednak prawdziwie inna. 

9. Romans wszech czasów który wciąż możesz czytać i nigdy ci sie nie znudzi?

"Duma i uprzedzenie" Austen. Mr. Darcy <3 

10. Thriller, który sprawił ze zadałeś/as sobie więcej pytań niż powinieneś?

"Wieża Milczenia" Mroza. Wiem, że to nie do końca thriller, ale jakoś tak go postrzegam. 

11. Książka erotyczna, która wspominasz dobrze i nie powodowała zgorszenia?

Myślę, że jest to "Sztuka uwodzenia". Słodkie, przereklamowane ale na swój sposób dobre  na jeden wieczór zapomnienia o problemach tego świata. 

12. Książka przygodowa w której chciałeś/as by jednym z bohaterów?

"Niezgodna" . Ale nie chciałabym być Tris tylko Cztery :P 

13. Bajka, która na zawsze z tobą pozostanie?

Nie jest to tajemnica: "Mały Książę". Na zawsze bede o niej pamietać :) 


Do was są te same pytania :) HAVE FUN!


sobota, 15 sierpnia 2015

Płatny zabójca idealny, czyli "John Wick" we własnej osobie

Cześć!

Od dawna wiecie, że uwielbiam dobre kino akcji i nie boję się krwi. Może się to wydawać dziwne, że dziewczyna lubi typowe "męskie" kino, ale cóż mogę poradzić, dla mnie to fajna i przyjemna rozrywka, więc czemu miałabym się temu  nie poddać? 

"John Wick" jest filmem jak najbardziej dla mnie. Opowiada on historie płatnego mordercy, który ok 5 lat temu odszedł z "pracy" na rzecz swojej żony. Wiedli sobie sielankowe, piękne życie, do czasu gdy choroba zabrała ją na drugą stronę, a złodzieje, odebrali Johnowi ostatni prezent jaki podarowała mu kobieta. We wściekłości postanawia wrócić do profesji i rozprawić się z tymi, który odebrali mu ostatnią nadzieję w tym ciężkim dla niego okresie życia. 

Pierwszy plus: Keanu Reeves. Świetny aktor obsadzony w świetnym filmie. 

Drugi plus: Dużo akcji, widz nie nudzi się i nie czeka na koniec. 

Trzeci plus: Zakończenie 

Czwarty plus: Świetna muzyka

Aktorstwo na naprawdę wysokim poziomie, chociaż wiadomo, scenariusz troszkę przerysowany: nasz główny bohater jest wykreowany na nieśmiertelnego i najlepszego, nie bez powodu. Poznajemy troszkę wewnętrzny świat płatnych morderców: miejsca gdzie bywają, co oznacza "zamówienie stolika" i wiele innych szczegółów, które niesamowicie dodają filmowi klimatu. Akcja cały czas biegnie, dosłownie BIEGNIE. Jednakże jeśli nie lubicie krwi to nie polecałabym go: non stop praktycznie ktoś upada na podłogę w kałużę własnej krwi. Zakończenie pozwala na dopowiedzenie swojego końca i zostawia pewną lukę, na potencjalną kontynuację. Osobiście, bardzo mi się podobało i mam cichą nadzieję, że powstanie "John Wick 2". 

Oprócz tego w filmie widzimy wiele uczuć: John jest tak mocno zraniony czynem swoich oprawców, że nie wyobraża sobie zrezygnowania z zemsty. Mocna motywacja, uczucia i jeszcze raz uczucia kierują nim i motywują do walki z przeciwnościami losu. Jasne, morderstwo jest karane.. Nie wolno zabijać, to wbrew religii.. Ale poniekąd go rozumiem. Sama prawdopodobnie zrobiłabym coś podobnego, z tym, że zginęłabym za pierwszą próbą. 

Reasumujac: "John Wick" to nie tylko zabijanie i pościgi. To film w większą wartością, ale przede wszystkim rozrywka. Lubicie ładne samochody? Przystojnych mężczyzn? Ładne kobiet? Nie brzydzicie się krwi ? Nie ruszają was trupy? 
Jeśli na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi nie, to koniecznie obejrzyjcie "Johna Wicka"! 

"John Wick" 8/10
-M







piątek, 14 sierpnia 2015

Potęga miłości w filmie "Joe Black"

Cześć! 

Ostatnio przeglądając gazetę z programem napotkałam film "Joe Black". Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Brad Pitt na okładce. Wtedy też zadałam  sobie pytanie: "Czy ja oglądałam ten film?" A jeśli nie, to dlaczego? 
I tak właśnie postanowiłam to nadrobić. Teraz sama nie wiem czy to był błąd czy dobra decyzja. 


Film opowiada historię rodziny Parrishów. Na samym początku poznajemy Susan i pewnego młodego mężczyznę, którzy poznają się w barze i iskrzy między nimi, nawet bardzo. Potem nagle ginie on w wypadku samochodowym, którego dziewczyna nie widziała. Parę dni później, śmierć w ciele tego samego mężczyzny pojawia się w domu Williama Parrisha by zabrać jego duszę ze sobą, lecz przed tym prosi go by mógł mu towarzyszyć przez jakiś czas. Niespodziewanie śmierć zakochuje się w Susan. Jak skończy się ich romans? 

Mam niesamowicie mieszane uczucia odnoście tego filmu. Trwa on ok. 3 godzin i tak naprawdę niewiele akcji jest w nim. Wydaję mi się, że to jeden z tych filmów, które albo się kocha albo się nienawidzi. 

Historia tak naprawdę jest bardzo rozciągnięta i momentami wydaję nam się, że pewne wątki są po prostu niepotrzebne i dodane na siłe, żeby film nabrał większej filozoficznej głębi niż ma. Oczywiście ma to zupełnie odwrotny skutek, ale okej, ktos miał taki pomysł i tak to zrobił. 

Coś co bardzo mi się podobało to gra aktorska Pitta i Hopkinsa. No cóż tu wiele mówić? Aktorzy światowego formatu, którzy naprawdę wiedzą jak wzbudzić w widzu pewne uczucia. Pitt w tym filmie zachwyca w każdy calu. Jeśli jesteście jego fanami, najbardziej film będzie Wam się podobał przez ten właśnie aspekt. 

Ogólnie nie wspominam tego filmu źle, ale też nie bardzo dobrze. Pod koniec dłużył mi się niesamowicie i nie będę Was oszukiwać, chciałam żeby sie już skończył. Niby historia miłosna, piękna i skomplikowana a ja nie odczułam tego tak bardzo jak się spodziewałam. Może miałam zupełnie inne wyobrażenie co do tego filmu i dlatego nie do końca otrzymałam to, czego chciałam. 

Nie wiem. 

Ocenę pozostawiam Wam: czy warto go obejrzeć czy nie, musicie zdecydować sami. Moja opinia jest subiektywna, także może ktoś z Was absolutnie kocha ten film i ma do tego prawo jest zupełnie innego zdania. I dobrze, każdy z nas ma własne zdanie i tego się trzymajmy :) 

"Joe Black" 5/10 
-M