Stronq główna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 grudnia 2015

Film: "Knock Knock"

O filmie słyszałam słabe opinię, jednak nie mogłam uwierzyć, że tak świetny aktor jak Keanu Reeves mógłby zagrać w czymś takim. Jednak, przekonałam się, że wszystko jest możliwe. 

Film opowiada do architekcie, którego rodzina wyjeżdża pewnego dnia na weekend nad morze. On jednak zostaję w domu, gdzie musi pracować nad projektem. Gdy zrywa się straszliwa burza a deszcz zalewa ulice, rozlega się pukanie do drzwi. W progu widzi on dwie, młode i całkowicie przemoczone dziewczyny, które proszą o skorzystanie z jego komputera. Mężczyzna na początku waha się czy powinien je wpuścić, ale jednak postanawia im pomóc. Dziewczyny starają się go uwieść od samego początku, chociaż Evan je odtrąca, po jakimś czasie się łamie, i spędza z nimi upojną noc. Młode "piękności" postanawiają zamienić jego mieszkanie w pobojowisko a życie w koszmar. 

Ciężko mi nawet napisać cokolwiek o tym filmie.. Z opisu wynika, że nie będzie on jakimś dziełem sztuki, ale nie sądziłam, że będzie aż tak źle. 

Szanuje każdego z aktorów, którzy wystapili w tym filmie. W gruncie rzeczy zawinił scenariusz, którego potencjał został totalnie zawalony. Zmieniając parę rzeczy, można by stworzyć naprawdę niezły film, z fabułą i przesłaniem. To co otrzymaliśmy w zamian to zlepek słabych scen, rozpierdziel pięknego domu z dzielami sztuki i architekta, który nie potrafi poradzić sobie z dwoma kobietami. 

Reasumując: "Knock Knock" jest rzeczywiście tak zły jak mówią o nim ludzie. Ocena na filmwebie 4,4 i tak jest zbyt wysoka. Film nie niesie ze sobą nic: sceny są pozbawione sensu, wykreowane postacie są marne i ubogie. Reżyseria i pokazanie okolicy jest na całkiem niezłym poziomie, chociaż to nie uratowała tego okropnego filmu. Zróbcie sobie przysługę i nie oglądajcie go. Jeśli tak jak ja uwielbiacie Keanu Reevsa, polecam "Adwokata diabła" lub "Dom nad jeziorem".

"Knock, Knock" 2/10 
-M 

poniedziałek, 14 września 2015

Film: "Szósty zmysł" czyli porozmawiajmy o duchach :)

Duchy i wszelkiego rodzaju stworzenia nadprzyrodzone zagościły w naszej kulturze chyba już na wieczność: mamy niezliczoną ilość filmów, seriali, książek, komiksów, obrazów, artykułów o paranormalnych zjawiskach tak często wykorzystywanych w dzisiejszym czasie jako machina przyciągająca ciekawych widzów czy publiczność. 

"Szósty zmysł" opowiada historia świetnego psychologa, pomagającego dzieciom z rozwiedzionych lub paralogicznych rodzin funkcjonować i zrozumieć, to, co się dzieje w ich życiu. Pewnego razu, jeden z jego pacjentów, dorosły już, wkrada się do jego domu i strzela do doktora, popełniając następnie samobójstwo.  Chłopak twierdził, że doktor pomylił się w diagnozie i już ma dość takiego życia. 

Następnie miejsce ma przeskok w czasie i widzimy następny rok. Doktor stara się pomóc małemu chłopcu z takimi samymi objawami jak ten, który odebrał sobie życie rok wcześniej w jego domu. Sprawa jest o tyle dziwna, że chłopiec twierdzi, że widzi i słyszy duchy. Czy doktor mu uwierzy? 


Film jest FENOMENALNY. Stopniowo budowane napięcie przekonuje widza, że coś jest na rzeczy i za chwilę się wydarzy, lecz nie jest to typowy straszak, gdy coś wyskakuje zza roku i na chwile powoduje, że twoje serce przestaje bić. Nie! Tutaj akcja, mimo, że powolna momentami, toczy się krok po kroku, przygotowując nas na moment kulminacyjny, gdy wszystko nabiera sensu i staje się jasne.
Jest ciekawie, intrygująco i klimatycznie. 

Zakończenie dosłownie wbija widza w fotel i sprawia, że chce się przewinąć film od początku i jeszcze raz go obejrzeć. 

Naprawdę, z całego serca polecam Wam ten film: nie jest on tylko o chłopcu z wyjątkowym darem: są w nim również poruszone inne kwestie takie jak przyjaźń, zaufanie czy miłość matczyna, do własnego dziecka. 

"Szósty zmysł" jest idealnym filmem dla miłośników odrobiny fantastyki w ich monotonnym życiu. Ogląda się go świetnie, nie nudzi a ścieżka dźwiękowa wraz z bardzo dobrą grą aktorską całość uzupełnia i dopina na ostatni guzik. 


"Szósty zmysł" 9/10 
-M


sobota, 15 sierpnia 2015

Płatny zabójca idealny, czyli "John Wick" we własnej osobie

Cześć!

Od dawna wiecie, że uwielbiam dobre kino akcji i nie boję się krwi. Może się to wydawać dziwne, że dziewczyna lubi typowe "męskie" kino, ale cóż mogę poradzić, dla mnie to fajna i przyjemna rozrywka, więc czemu miałabym się temu  nie poddać? 

"John Wick" jest filmem jak najbardziej dla mnie. Opowiada on historie płatnego mordercy, który ok 5 lat temu odszedł z "pracy" na rzecz swojej żony. Wiedli sobie sielankowe, piękne życie, do czasu gdy choroba zabrała ją na drugą stronę, a złodzieje, odebrali Johnowi ostatni prezent jaki podarowała mu kobieta. We wściekłości postanawia wrócić do profesji i rozprawić się z tymi, który odebrali mu ostatnią nadzieję w tym ciężkim dla niego okresie życia. 

Pierwszy plus: Keanu Reeves. Świetny aktor obsadzony w świetnym filmie. 

Drugi plus: Dużo akcji, widz nie nudzi się i nie czeka na koniec. 

Trzeci plus: Zakończenie 

Czwarty plus: Świetna muzyka

Aktorstwo na naprawdę wysokim poziomie, chociaż wiadomo, scenariusz troszkę przerysowany: nasz główny bohater jest wykreowany na nieśmiertelnego i najlepszego, nie bez powodu. Poznajemy troszkę wewnętrzny świat płatnych morderców: miejsca gdzie bywają, co oznacza "zamówienie stolika" i wiele innych szczegółów, które niesamowicie dodają filmowi klimatu. Akcja cały czas biegnie, dosłownie BIEGNIE. Jednakże jeśli nie lubicie krwi to nie polecałabym go: non stop praktycznie ktoś upada na podłogę w kałużę własnej krwi. Zakończenie pozwala na dopowiedzenie swojego końca i zostawia pewną lukę, na potencjalną kontynuację. Osobiście, bardzo mi się podobało i mam cichą nadzieję, że powstanie "John Wick 2". 

Oprócz tego w filmie widzimy wiele uczuć: John jest tak mocno zraniony czynem swoich oprawców, że nie wyobraża sobie zrezygnowania z zemsty. Mocna motywacja, uczucia i jeszcze raz uczucia kierują nim i motywują do walki z przeciwnościami losu. Jasne, morderstwo jest karane.. Nie wolno zabijać, to wbrew religii.. Ale poniekąd go rozumiem. Sama prawdopodobnie zrobiłabym coś podobnego, z tym, że zginęłabym za pierwszą próbą. 

Reasumujac: "John Wick" to nie tylko zabijanie i pościgi. To film w większą wartością, ale przede wszystkim rozrywka. Lubicie ładne samochody? Przystojnych mężczyzn? Ładne kobiet? Nie brzydzicie się krwi ? Nie ruszają was trupy? 
Jeśli na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi nie, to koniecznie obejrzyjcie "Johna Wicka"! 

"John Wick" 8/10
-M







niedziela, 5 lipca 2015

"W każdym człowieku tkwi drugi, obcy mu człowiek"- Zbiór 5 opowiadań: "Czarna, bezgwiezdna noc" Stephen King

Cześć! 
 
Stephena Kinga przedstawiać nie trzeba. Wszyscy, mniej lub więcej wiedzą coś o nim: mistrz horrorów, pisarz, Amerykanin. Tajemnicą też nie jest moja sympatia do tego autora. Wielokrotnie słyszę pytanie: "Dlaczego Ci się to podoba? Przecież to obleśne/straszne/ mroczne?" Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: wykreowany świat + świetni, rzeczywiści bohaterowie + klimat = książka idealna. Nie będę także ukrywać, że uwielbiam intrygi, morderstwa, zagadki a ostatnio także dreszcz i ciarki na plecach. To wszystko jest mi w stanie zafundować King:i tym razem mnie nie zawiódł.

"Czarna bezgwiezdna noc" jest zbiorem 5 opowiadań (w niektórych wydaniach podobno są 4 opowiadania..) 
 
 

  • 1922: historia, spowiedź mężczyzny, który wraz ze swoim synem dopuścili się strasznego czynu, na zawsze wpływającego na ich życie, decyzje i śmierć. 
  • Wielki Kierowca: historia, zdecydowanie jedna z moich ulubionych opowiada nam o kobiecie, autorce popularnych książek kryminalnych, która będąc w złym miejscu o złym czasie staję się ofiarą gwałciciela. Kobieta stara się rozwiązać zagadkę i ukarać swojego oprawcę. Jak się jednak okazuje, nie tylko on był winny.
  • Dobry interes: najkrótsze opowiadanie z całej książki. Poznajemy umierającego na raka mężczyznę, który zawiera "Dobry interes"
  • Dobre Małżeństwo: drugie, według mnie najlepsze opowiadanie z całego zbioru. Opowiada historię kobiety, która odkrywa, po 27 latach małżeństwa, że jej mąż jest seryjnym zabójcą. To z czym musi się zmierzyć, jakie decyzje podjąć.. Musicie to przeczytać
  • Pod Psem: podobno dodatkowe opowiadanie, którego nie ma w innych wydaniach. Mi, podobało się średnio, ale nie było złe. Historia jest prosta: mężczyzna snuję opowieść o codzienności, wraz ze swoją żona, która "źle się czuję"
 
Nie ma żadnych wątpliwości, że historie wszystkie opowiadają przede wszystkim o mrocznej stronie ludzkiego umysłu. Widzimy z pozoru zwyczajnych ludzi ,którzy albo są mordercami, albo gwałcicielami albo zabijają dla dobra ogółu i spokoju własnej duszy.  
Czy tak można? Czy my byśmy tak postąpili?  
Tego powiedzieć nie możemy. Jedno jest pewne: opowiadania te są definitywnie warte przeczytania, chociażby dlatego, by zobaczyć i postarać się zrozumieć, co być może dzieję się w tej chwili, gdy kończysz czytać te słowa. Z drugiej strony, widzimy tez stronę psychologiczną ludzi: do czego jesteśmy w stanie się posunąć by osiągnąć szeroko rozumiany sukces? 

Polecam wszystkim fanom Kinga, mimo, iż nie jest to typowy King. Nie ma tutaj wiele strasznych rzeczy, chociaż bywają (pierwsze opowiadanie= typowy king pełną parą, dalej już średnio) 
Ogólnie, świetnie się czyta, daje do myślenia i pozostawia czytelnika z głową pełna pytań. 
Przeczytajcie. Warto. !
 
"Czarna bezgwiezdna noc" 9/10 
-M 

środa, 1 lipca 2015

"Chłopak z sąsiedztwa" czyli jak jeden błąd może zaważyć na naszej przyszłości?

Cześć! 

Czasami zadarza się nam, że mamy obsesje na jakimś/czyimś punkcie. Czy to gwiazda, aktor, aktorka czy rzecz materialna. Zazwyczaj jednak jest to dość niegroźne i normalne: nie oszukujmy się.. chociażby fanki One Direction czy Justina Biebera (za moich czasów dziewczynki robiły sobie ołtarzyki Justina! JA NIE!!) 

"Chłopak z sąsiedztwa" opowiada historię matki (Jennifer Lopez) i przyjaciela swojego syna, który dopiero co przyjechał do miasta, pomagać swojemu schorowanemu wujkowi. Chłopak, przystojny, dobrze zbudowany intryguję ją do tego stopnia, że pozwala sobie na chwilę zapomnienia, co w rezutacie przynosi jej zgubę. 
Chłopak okazuje się być psychopatą. 



Film mnie nie zawiódł, ale też nie zaskoczył. Jeśli chodzi o fabułę to przyznaję, była dość przewidywalna, ale tak naprawdę przyjemnie się oglądało, wiec po co mam się tego czepiać? A wiem, że zawsze się o to czepiam! Gra aktorska nie powala z prostej przyczyny: jest to film ,którzy przede wszystkim ma zająć nas w wolnym czasie, a nie sprawić, że będziemy się zastanawiać nad milionami egzystencjalnych pytań. 
Widzimy chłopaka, z pozoru normalnego, ale po bliższym poznaniu, w jego oczach błyszczy prawdziwy szaleniec. Za to film (i aktor) ma plus.  
 Myślę, że jeśli nie macie co oglądać w wolnym czasie, ten film będzie idealną "zapchajdziurą".


"Chłopak z sąsiedztwa" 6/10
-M 

niedziela, 15 marca 2015

Wspomnienia jako narzędzie śledztwa? Film: "Mindscape"


Witajcie!

Czy myśleliście kiedyś, że nasze wspomnienia mogą zostać wykorzystane przez odpowiednio uzdolnionych  ludzi by pomóc nam lub naszym bliskim?  Ja nie, aż do momentu, gdy natknęłam się na film "Mindscape" (polski tytuł: Anna) 

Film opowiada historię
Johna, który posiadając zdolność widzenia cudzych wspomnień, zajmuje się sprawą genialnej nastolatki, Anny. 

John stara sie dowiedzieć jaki sekret skrywa dziewczyna i jej bardzo bogata rodzina. Zaczyna prowadzić swoje własne dochodzenie oraz coraz lepiej poznawać dziewczynkę. 

Czy wyjdzie mu to na dobre?  

Anna jest bardzo inteligentna: stwierdzono u niej wiele zaburzeń i trzymano ją w zamknięciu, w pokoju pozbawionych ostrych narzędzi by nie mogła zrobić sobie krzywdy. Wszyscy dookoła, wraz z jej matką i ojczymem, twierdzili, że jest z nią coś nie tak. I owszem jest. Jednakże John z całych sił starał sie jej pomóc i poniekąd udało mu sie to. Ale tylko 
poniekąd.
 
 "Mindscape" ("Anna") jest filmem bardzo tajemniczym, utrzymanym w mrocznym klimacie z efektowną ścieżką dźwiękową. Tak naprawdę od samego początku nie wiadomo komu wierzyć a komu nie: co jest prawdą a co iluzją? Kto jest dobry a kto zły? 

Wszystkie te pytania towarzysza nam od chwili gdy zaczynamy wgłębiać się w historię Anny: niesamowitej nastolatki. 
Mimo różnych opinii, mnie film bardzo zaskoczył: nie spodziewałam się, że tak mi się spodoba, że będę w stanie polecić go dalej. Jednakże znów, nie jest to lekki film, dla każdego, na umilenie wieczoru. 

Siadajac do "Mindscape" musimy być maksymalnie skupieni i gotowi na wszystko. 
Ale oczywiście jest także bardzo przyjemny i przyzwoicie wykonany. Aktorzy realistyczni, postaci przez nich grane również. Czegóż chcieć wiecej? 


Tematyka także bardzo fajnie przedstawiona: niebanalnie i intrygujaco.

Reasumując: Polecam "Mindscape" dla wszystkich osób, które mają dość zwyczajnych, szablonowych thrillerów i filmów sensacyjnych. Tutaj każdy dostanie coś dla siebie: odrobinę grozy, sensacji, kryminału a nawet komedii jeśli spojrzeć na to w taki sposób. Miła odskocznie od rzeczywistości na wysokim poziomie. 

"Mindscape" ("Anna") 7/10
-M






 


Świat snów, czyli świeże spojrzenie na film: "Incepcja"


Dzień dobry!

Dzisiaj przychodzę do Was z kultowym filmem, wielokrotnie ogłaszanym świetnym i wybitnym o tajemniczej nazwie "Incepcja"

Przyznam szczerze, że długo nie zabierałam się za oglądanie tego filmu, ponieważ wielokrotnie słyszałam, że jest bardzo pogmatwany i tak naprawdę nie wiadomo o co w nim chodzi.

Tak. To prawda. 

Ale oprócz tego jest bardzo dobry!

Na samym początku poznajemy Cobba, złodzieja który ma za zadanie wszczepić myśl do śpiącego umysłu. 

Czy mu się to uda? 


Nie chcąc spojlerować i omawiać niesamowicie skomplikowanej ale także idealnie obmyślonej i innowacyjnej fabuły, którą raczą nam scenarzyści, powiem tylko ogólniki: nasza "brygada" stara się z całych sił, by wszczepić wspomnienia od umysłu pewnego mężczyzny. 
Liczne zagadki, wątki i niepowodzenia przeplatają się i motają wszystko, ale ani na chwilę nie sprawia to, że film staję się nużący czy nudny. 

Absolutnie nie.


 Film porusza moim zdaniem kwestie bardzo ważną dla nas w dzisiejszych czasach: do czego będziemy zdolni w przyszłości. 

To bardzo ciekawe jak świat i technologia ciągle sie rozwija: powstają coraz to nowsze sprzęty i zostają wymyślane metody, które mogą zawojować świat w pozytywny sposób lub wręcz przeciwnie, negatywny. 

Reasumując: "Incepcja" jest jednym z filmów, które sprawiają, że zaczynamy myśleć "Wow, świat jest niesamowity". Oglądając, miałam wrażenie, że 3/4 tego co się dzieje wokół mnie tak naprawdę jest niezwykłe i tajemnicze. Przyszłość jest zagadką a przeszłość przeszłością. Szybka i ciekawa akcja, super gra aktorska Leo i reszty obsady oraz w naprawdę interesujący i niesztampowy sposób pokazane do czego będziemy, albo już jesteśmy, zdolni. Polecam film dla wysublimowanej widowni: dla ludzi, którzy szukają czegoś wiecej niż happy-end na końcu. Tutaj nie dostaniemy tego w tak oczywisty sposób. "Incepcja" jest zdecydowaniem cieżkim filmem, nie dla każdego człowieka: jedni go znienawidzą podczas gdy inni go pokochają. 

Jednakże mimo wszystko myślę, że warto jest dać mu szansę. Skupić się i pozwolić by zabrał nas w podróż wgłąb świata snów, gdzie wszystko jest możliwe. 

"Incepcja" 8/10
-M

poniedziałek, 9 marca 2015

Uważaj kogo wpuszczasz do domu: nigdy nie wiadomo kim naprawdę jest: "Gość" !!!!


Hej, hej, hej. 

Dzisiaj opowiem Wam o filmie "Gość" w reżyserii Adama Wingarda.



Jak już mówi nam sam opis filmu: jest on o byłym żołnierzu, który nagle pojawia się w drzwiach rodziny swojego zmarłego na akcji kolegi, mówiąc, że na jego prośbę przyszedł przekazać im wiadomość. 
Jednakże czym byłby film bez zwrotu akcji: David (bo tak ma na imię główny bohater) skrywa mroczny sekret. 


Filmy akcji, sensacyjne i thrillery zazwyczaj trzymają w napięciu i każą nam zadawać sobie pytania: co się dzieje, dlaczego tak się dzieje i co z tego wyniknie. 


Pod tym względem "Gość" nie jest inny: od samego początku intryguje nas postać Davida, z pozoru idealnie wychowanego, inteligentnego ale także niebezpiecznego młodego, przystojnego mężczyzny. Odkąd go zobaczyłam zastanawiałam się "co z Tobą jest nie tak?" 
I o to chodzi w tym filmie! 


Akcja rozgrywa się szybko i ogląda się ją bardzo przyjemnie. Oczywiście są pewne niedociągnięcia: np: mi średnio realistyczne wydawały się sceny walki. Nie wiem, być może o to chodziło autorowi, aczkolwiek dla mnie były one dość słabej jakości. 
Do czego nie mogę się przyczepić to gra aktorska: nasz główny bohater, David, a właściwie odgrywający go  Dan Stevens sprawdził się (moim zdaniem) idealnie. To w jaki sposób emocje jego twarzy zmieniały się: uśmiechał się a za chwilę przybierał maskę zimnego, chorego psychiczne psychopaty, który chce zabijać i robi to z zimną krwią. 



Dla mnie mistrzostwo <3 




"Gość" ma też niesamowicie dobrze dobraną muzykę: nie potrafię opisać tego słowami, ale soundtrack z filmu jest perfekcyjnie dobrany i do klimatu, który również jest budowany od samego początku, jako bardzo tajemniczy i hmm.. przerażający i do poszczególnych scen. 

Reasumując: "Gość" to przyjemny film akcji z elementami thrillera (przynajmniej w moim odczuciu) Są momenty w których rzeczywiście pojawia się gęsia skórka, ale są też takie, typowe dla starego kina akcji. Fajny pomysł, całkiem przyzwoicie zrealizowany. Niebanalne zakończenie spowodowało, że film ten znalazł się na czele filmów, których kontynuację z chęcią bym obejrzała, a nawet za to zapłaciła! 
Miłośnicy filmów akcji, sensacji, thrillerów, broni, niebanalnych tematów i psychopatycznych zapędów: TEN FILM TO MUST WATCH! 

Nie jest idealny
Ale warto go obejrzeć! 

"Gość" 7,5/10 
-M




 












piątek, 30 stycznia 2015

"Amercian Psycho" czyli jak codzienność może prowadzić do morderczych zachowań.



Hello, Hello! 

Dzisiaj, chora i z bólem głowy, wracam by opowiedzieć Wam o filmie American Psycho, który powstał na podstawie powieści o tym samym tytule (O książce więcej tutaj)


Na samym początku poznajemy przystojnego, bogate i inteligentnego nowojorczyka Patricka Batemana (Christian Bale) 

 


Patrick ma wszystko czego tylko mógłby sobie zamarzyć: piękną dziewczynę, sławę, dobrą pracę i powodzenie.

Co więc jest z nim nie tak? 



Mężczyzna uwielbia czuć krew swoich ofiar na rękach, napawać się zwycięstwem, gdy ich martwe ciała opadają obok niego: Patrick jest psychopatą. 


Nie ma uczuć: jest kompletnie obojętny, jedyne czego pragnie jak jego płuca powietrza to rzeź i krew. 

Warto także dodać, że Partick i jego koledzy z firmy uczestniczą w ciągłe walce o to, kto jest lepszy: ładniejsze wizytówki, droższe meble, mieszkanie, rezerwacje w restauracji: wszyscy tkwią w świecie, gdzie pieniądze są wartością najwyższą. Tego rodzaju zachowanie, osobę nazywane są YUPPIE, czyli w wolnym tłumaczeniu dorobkiewicz. (więcej o Yuppie znajdziecie tutaj)


Tak jak wspomniałam, mężczyzna obudził w sobie mordercę, mordując przypadkowe (lub nie) osoby na ulicy (a nawet zwierzęta!) 
Przyznam szczerze, że na tych scenach w szczególności odwracałam wzrok.. Mordujcie ludzi, ale psy zostawcie w spokoju, psychopaci!

Odchodząc już od tematyki filmu, chciałabym skupić się na tym, w jaki sposób wpłynął on na mnie. Szczerze mówiąc długo czekałam żeby obejrzeć ten film, ale czas jakoś nigdy nie był odpowiedni (nie wiedzieć czemu..) Teraz gdy już mam go za sobą a brutalne obrazy nadal w mojej głowie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że film jest warty każdej poświęconej minuty. Jednakże zdaję sobie sprawę, że nie jest to kino dla wszystkich: musicie mieć mocne nerwy albo puste żołądki. A i jeśli krew was obrzydza/ przeraża/ mdlejecie to nie jest film dla was: momentami krwi było tyle, że spokojnie można by napełnić dużych rozmiarów wannę. 


Z drugiej jednak strony, spójrzmy na nas. Tak wiem, trochę dziwne porównanie, bo podejrzewam, że nikt z nas nie jest mordercą, choć nigdy nie wiadomo :) 
Ale powiedzmy sobie szczerze, czy czasami nie mamy takich myśli? Zły dzień, zły tydzień, jesteśmy zmęczeni, ktoś nas denerwuje, czy morderstwo nie byłoby jednym ze sposobów radzenia sobie ze stresem? 

 Dla Patricka było. 

Oczywiście z taką różnicą, że my możemy o tym pomyśleć, ale wątpię, że będziemy na tyle odważni (lub głupi) by wcielić to w życie. 


Myślę dlatego, że w każdym z nas drzemie takie mały, czasami większy, morderca, ale uczymy się go tłumić i wmawiać sobie, że dobre uczynki czynią z nas dobrych ludzi. 


Podsumowując: "Amercian Psycho" to historia bardzo krwawa, bardzo nietypowa i zarazem codzienna. Widzimy rutynę Patricka, jego codzienne życie i to, jak doprowadza go one stopniowo do szału. Tak naprawdę może się to przydarzyć każdemu z nas: alkoholizm, narkomania czy morderstwa. Gdy rutyna zaczyna nad nami panować chcemy się z niej wydostać, próbując coraz to nowych, szalonych rzeczy. W tym wypadku zakończyło się to tragicznie dla paru osób. Christian Bale spisał się niesamowicie dobrze. Nie potrafię lepiej opisać tego, w jak wiarygodny sposób przedstawił Patrcika Batemana. Jak wspomniałam już wcześniej, nie jest to film dla widzów o słabych nerwach, oczywiście jednak warto się przymusić i obejrzeć go, spojrzeć z innej perspektywy. 







Bardzo chętnie także przeczytam książkę w najbliższym czasie by przekonać się, jak bardzo film na niej bazuje!















 Każdy z nas ma w sobie demony :) 
American Psycho 8/10
-M