Film opowiada o Sebastianie i Kathryn, przyrodnim rodzeństwie, które lubi stawiać sobie nowe wyzwanie. Jak się dowiadujemy, obydwoje obracają się w środowisku, gdzie seks jest najważniejszy i tylko on się liczy. Sebastian pewnego dnia odnajduje artykuł dziewczyny, która twierdzi, że zaczeka z tym do ślubu. Chłopak zakłada się z siostrą że ją uwiedzie i zaciągnie do łóżka. Nagroda jaką Kathryn mu proponuje tylko podwaja jego entuzjazm. Chłopak jednak po jakimś czasie zaczyna angażować się za bardzo i darzyć Annette prawdziwymi uczuciami.
Co z tego wyjdzie? Tego musicie dowiedzieć się sami!
Jak wspomniałam wcześniej, mam bardzo mieszane uczucia: są ludzie, którzy totalnie kochają ten film i twierdzą, że jest mistrzowski i są ludzie którzy go wręcz nie cierpią. Osobiście nie wiem po której stronie się opowiadam.
'Szkoła uwodzenia" to przede wszystkim jeden wielki utarty schemat, co bardzo mi przeszkadzało, bo wiedziałam dokładnie czego się spodziewać: on zły, podrywacz, nagle zakochuje się w dziewczynie niewinnej i pospolitej przy okazji robiąc sobie wrogów w siostrze, która grozi zniszczeniem ich życia.
Tak naprawdę widz od początku wie jak to się skończy, co w moim przypadku jest bardzo dużym minusem. Lubie zaskoczenie. A jeśli o nim mowa... zakończenie było tak sztuczne, tak nienaturalne i śmieszne jednocześnie, że aż trudno mi w to uwierzyć jak bardzo film stracił przez słabą końcówkę. Można to było zrobić w zupełnie inny sposób, a nadal majac ten sam wydźwięk.
Reasumując:"Szkoła uwodzenia" nie jest filmem bez wad: jest on przewidywalny i schematyczny, ale mimo to nie odczepiam od niego łatki "klasyku". Na pytanie czy jest on wart obejrzenia, odpowiedziałabym, że tak, z prostej przyczyny: dla zaspokojenia własnej ciekawości można go obejrzeć i porównać odczucia. Ja mam takie zdanie, ktoś może mieć inne.
"Szkoła uwodzenia" 5/10
-M











