Stronq główna

sobota, 12 grudnia 2015

Film: "Szkoła uwodzenia" czyli jak miłość może zmienić człowieka

Świątecznym filmem, to on nie jest, ale mimo wszystko postanowiłaś obejrzeć klasyk, który do tej pory mi umykał. Cóż, mam mieszane uczucia, ale o tym dalej. 

Film opowiada o Sebastianie i Kathryn, przyrodnim rodzeństwie, które lubi stawiać sobie nowe wyzwanie. Jak się dowiadujemy, obydwoje obracają się w środowisku, gdzie seks jest najważniejszy i tylko on się liczy. Sebastian pewnego dnia odnajduje artykuł dziewczyny, która twierdzi, że zaczeka z tym do ślubu. Chłopak zakłada się z siostrą że ją uwiedzie i zaciągnie do łóżka. Nagroda jaką Kathryn mu proponuje tylko podwaja jego entuzjazm. Chłopak jednak po jakimś czasie zaczyna angażować się za bardzo i darzyć Annette prawdziwymi uczuciami. 

Co z tego wyjdzie? Tego musicie dowiedzieć się sami! 

Jak wspomniałam wcześniej, mam bardzo mieszane uczucia: są ludzie, którzy totalnie kochają ten film i twierdzą, że jest mistrzowski i są ludzie którzy go wręcz nie cierpią. Osobiście nie wiem po której stronie się opowiadam. 

'Szkoła uwodzenia" to przede wszystkim jeden wielki utarty schemat, co bardzo mi przeszkadzało, bo wiedziałam dokładnie czego się spodziewać: on zły, podrywacz, nagle zakochuje się w dziewczynie niewinnej i pospolitej przy okazji robiąc sobie wrogów w siostrze, która grozi zniszczeniem ich życia. 

Tak naprawdę widz od początku wie jak to się skończy, co w moim przypadku jest bardzo dużym minusem. Lubie zaskoczenie. A jeśli o nim mowa... zakończenie było tak sztuczne, tak nienaturalne i śmieszne jednocześnie, że aż trudno mi w to uwierzyć jak bardzo film stracił przez słabą końcówkę. Można to było zrobić w zupełnie inny sposób, a nadal majac ten sam wydźwięk. 

Reasumując:"Szkoła uwodzenia" nie jest filmem bez wad: jest on przewidywalny i schematyczny, ale mimo to nie odczepiam od niego łatki "klasyku". Na pytanie czy jest on wart obejrzenia, odpowiedziałabym, że tak, z prostej przyczyny: dla zaspokojenia własnej ciekawości można go obejrzeć i porównać odczucia. Ja mam takie zdanie, ktoś może mieć inne. 

"Szkoła uwodzenia" 5/10
-M

środa, 9 grudnia 2015

Film: "Jestem na tak"czyli mega pozytywna komedia na zimny wieczór.

Witam, witam. 

U mnie zimno, pada deszcz, pogoda czysto depresyjna, ale ja się nie poddaje i staram się być pozytywna! Wczoraj miałam przyjemność obejrzenia świetnej komedii, która sprawiła, że poczułam się jeszcze lepiej w ten okropnie ponury dzień. 

"Jestem na tak" opowiada historię Carla, mężczyzny, który przez większą część swojego życia jest negatywnie nastawiony, nie chce podejmować ryzyka i jednym słowem jest przeciętny. 

Pewnego dnia, spotyka dawnego kolegę, który zaprasza go na wykład, gdzie uczą ludzi, by mówić na wszystko "tak". Carl nie jest przekonany, ale decyduję się spróbować. Na wykładzie zawiera "przymierze", że przez najbliższy czas będzie mówił na wszystko tak, co prowadzi do wielu różnych przygód głównego bohatera: między innymi poznaje prawdziwy smak życia i przekonuje się, że do tej pory tak naprawdę nie żył. 


Możecie dostrzec mój entuzjazm już na początku postu. Film bardzo mi się podobał! 
Przede wszystkim nie jest on pusty, mimo, że jest komedią. Gdy otacza nas świat kina komediowego tak pustego, jak American Pie lub Magic Mike (mimo, że każdy z filmów lubię) to ta komedia wznosi się na zupełnie inny poziom. 

"Jestem na tak" może nie jest głębokim filmem, ale ja odnalazłam w nim przesłanie: żyj tak, aby niczego nie żałować. Nie sztuką jest wegetować i przemknąć przez życiem. Czasami trzeba coś zaryzykować, kupić bilet lotniczy na pierwszy samolot, uczyć się szydełkować czy zrobić coś, o czym od dawna się marzyło, lecz nie miało się odwagi. 

Reasumując: "Jestem na tak" emanuje pozytywną energią w niemalże każdej scenie. Obserwujemy jak Carl zmienia się z dnia na dzień, tylko przez to, że zaczął mówić "tak" i żyć pełnia życia. Osobiście, uważam, że jest to idealna propozycja filmowa dla tych z Was, którzy często zapominają jak piękne jest życie. Mimo mroku, ciemności i porażek, warto żyć i spełniać marzenia! 

Polecam Wam gorąco!  

"Jestem na tak" 9/10
-M


piątek, 4 grudnia 2015

Moje ulubione, świąteczne filmy! #TAG

Święta zbliżają się do nas już wielkimi krokami. 


Wszędzie możemy obserwować piękne dekoracje i szał świątecznych zakupów. Osobiście, prezenty już prawie kupiłam, zostało jeszcze ich zapakowanie. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam swoje ulubione świąteczne filmy, a przy okazji zaprosić wszystkich chętnych do zabawy i umieszczenie tego na swoim blogu :) 







1. Śnięty Mikołaj 3: Uciekający Mikołaj



2. Love Actually (To właśnie miłość) 


3. Opowieść Wigilijna (2009)



4. Za jakie grzechy



5. Święta Last Minute






Oczywiście, każdy ma inny gust. Nie wymieniłam Kevina z prostej przyczyny: Kevina każdy z nas zna na pamięć i ogląda co święta, bo tylko on leci :) Jest wiele świetnych komedii dla calej rodziny o świątecznej tematyce :) 

Jestem mega ciekawa jakie filmy Wy mi polecacie na święta? Jeśli chcecie wykonać TAG na swoim blogu, droga wolna :D Linkujcie na dole swoje blogi, a na pewno wpadne :) 











niedziela, 22 listopada 2015

Polecane seriale #3 "Piękna i bestia" w kryminalnym świecie Nowego Jorku.

Cześć, już od dawna nie polecałam Wam żadnego serialu. W połowie spowodowane to było czasem, a raczej jego deficytami. Jestem zdania, że 24h to zdecydowanie za mało, żeby wszystko zrobić! Tak czy inaczej, dziś wracam z serialem "Piękna i Bestia". Niczym nie przypomina on Disneyowskiej wersji bajki, ale mimo to jest bardzo dobry. Zainteresowani? 

Historię tę znają chyba wszyscy. Tutaj jednak spotykamy się z młodą panią detektyw, Catherine Chandler, która była świadkiem śmierci swojej matki 10 lat temu. Uciekając przed sprawcami do lasu, uratowała ją bestia. A przynajmniej tak twierdziła, podczas gdy wszyscy dookoła uważali, że to tylko stres pourazowy i żadnej bestii nie ma. Pewnego dnia, Cat trafia na odcisk palca zmarłego w Afganistanie żołnierza, Vincenta Kellera, dawnego lekarza, który po tragicznej śmierci swoich braci, zaciągnął się do wojska z chęcią zemsty. Jak się potem okazuje, stał się on wraz z innymi żołnierzami królikami doświadczalnymi, którym zmieniono DNA by byli odporniejsi na ból i zmęczenie oraz silniejsi. Coś jednak poszło nie tak i cały oddział miał zostać zabity. Vincentowi udało się przeżyć, ale musi zostawać w ukryciu, by nie odnaleźli go ludzie odpowiedzialni za jego mutację. Detektyw Chandler pewnego dnia dowiaduje się o nim i postanawia mu pomóc. 

Na początku myślałam, że będzie to przede wszystkim miłość i jeszcze raz miłość. Nie mam nic przeciwko, ale czasami wątki poboczne są dużo ciekawsze niż miłość głownych bohaterów. Jednakże, pomyliłam się. Dużą rolę odgrywa tutaj praca NYPD (wydział policji w Nowym Jorku) gdzie mamy możliwość choć trochę zobaczyć jak to wygląda. Oczywiście w rzeczywistości na pewno tak nie jest, jednak ogląda się to bardzo przyjemnie. 

W "Pięknej i Bestii" nie zabraknie także pięknych ujęć na Nowy Jork. Ciekawostka: istnieje coś takiego jak promocja: miasto płaci za to, że w którymś momencie będzie pokazana jego panorama czy jakaś część. Tak jest zarówno w USA jak i Polsce. Moim zdaniem, nie ma w tym nic złego a te "wstawki" bardzo dobrze pasują co klimatu serialu, który jest trochę mroczny, tajemniczy ale też oczywisty. 

Reasumując: "Piękna i bestia" to adaptacja znanej nam bajki w zupełnie innym świetle. Oczywiście zachowane zostały proporcje: bestia z pozoru zła a tak naprawdę dobra i ona, piękna, sprawiedliwa i dobra pani detektyw. Ich historię są bardzo pouczające: walczą oni z władzą, która chce naprawić swój błąd z przeszłości i tym razem stworzyć mutantów doskonałych, bez skutków ubocznych jak to było 10 lat temu. Polecam Wam te serial przede wszystkim dlatego, że jest wciągający. Osobiście bardzo przypadł mi do gustu, cała intryga, morderstwa, pomoc i tajemnica sprawia, że mam ochotę obejrzeć sezon wciągu dnia, ale to raczej nie wykonalne. Jeśli jesteście, tak jak ja, fanami seriali kryminalnych, detektywistycznych a przy okazji ciekawi, adaptacji znanej nam wszystkim "Pięknej i bestii" powinniście już szukać pierwszego odcinka i zaczynać oglądać! 


"Piękna i bestia" 9/10
-M

czwartek, 19 listopada 2015

"Miasto Cieni" Michael Russel

Historia rozpoczyna się od zaginięcia kobiety, Susan Field. Odkryto zwłoki, które okazały się należeć do zaginionej kobiety. Początkowo sprawą zajmuje się policja lecz potem także również Wydział Specjalny. Po jakimś czasie, zostały znalezione kolejne zwłoki- mężczyzny. Sposób, w który został zabity był identyczny jak Susan. Sprawa zamordowanych osób pozostaje niewyjaśniona. Do akcji wkracza Stefan Gillespie i Hannah Rosen (przyjaciółka Susan), na własną rękę próbują rozwikłać zagadkę śmierci. Okazuje się, że Susan miała romans z pracownikiem uniwersytetu Księdzem (!!) Co to wszystko oznacza? Jak rozwiąże się ta historia? 

Książka jest zupełnie inna od tych, które zazwyczaj czytam. Niby kryminał, ale rzadko kiedy sięgam po książki z podłożem historycznym. 

Duży plus za klimat książki: jest odrobinę tajemniczy, mroczny i idealnie dopasowany do całości. Jednakże minusem dla mnie jest fakt, iż bardzo szybko można domyślić się, co z czym i dlaczego. 

Reasumując: "Miasto Cieni" jest zdecydowanie książką wartą uwagi, dostajemy tam naprawdę dużo informacji o życiu w latach 30, zagadkach, zabójstwach... Osobiście uważam, że jest to książka bardziej skierowana do fanów historii zafascynowanych przede wszystkim latami 30'. Tym z Was, na pewno przypadnie ona do gustu. Ja również nie żałuje, że spotkałam się z tą książka, spędziałam dobrze czas i polecam Wam również po nią sięgnąć! 

"Miasto Cieni" 6/10
-M

wtorek, 17 listopada 2015

Remigiusz Mróz "Zaginięcie" czyli Chyłka i Zordon powracają!

Jestem prawie pewna, że każdy z Was słyszał nazwisko "Mróz". Jedni może go znają inny nie bardzo. Na szczęście blogosfera często poleca jego twórczość i zachwala pod niebiosa: i ja absolutnie się z tym zgadzam. Dlaczego? Zaraz Wam o tym opowiem! 

"Zaginięcie" opowiada historię bogatego małżeństwa, których córeczka, pewnego dnia, znika. Na początku sprawa wydaję się być oczywista: wszystkie dowody przemawiają na niekorzyść rodziców, tym samym sprawiając, że to oni są oskarżonymi. Chyłka postanawia dać szansę i bronić małżeństwo, mimo, że sama nei uważa ich bez winy. Jak się potem okazuje, na pozór prosta sprawa wcale nie jest taka prosta lecz wraz z biegiem wydarzeń nowe dowody i osoby wychodzą na światło dziennie. Czy Chyłka i Zordon poradzą sobie tym razem? Nie przewiduję innej odpowiedzi niż TAK! 

Przede wszystkim wielkie gratulacja dla autora za tak dobrą, prostą i zarazem inteligentną książkę, pełną prawniczych teksów i zasad obowiązujących w sądach. Jako osoba "zielona" w takich sprawach, uwielbiam czytać książki Mroza, właśnie dlatego, że wszystko jest tam klarownie i w przystępny sposób wytłumaczone. 

Za Chyłką i Zordonem tęskniłam już od momentu skończenia "Kasacji". Tak samo jej teraz. Z minutą, gdy przeczytałam ostatnie zdanie "Zaginięcia" wiedziałam, że minie chwila zanim Chyłka znów powróci i to w jakże świetnym stylu, na co oczywiście czekam z niecierpliwością.

Duży plus również za wątek "romantyczny" naszych bohaterów głównych. Jest on subtelny, smaczny, śmieszny i idealnie wpasowujący się w treść książki. Powiedziałabym, że jeśli każdy autor potrafiłby w ten sposób wyważyć wątek miłosny, czytałabym z chęcią powieści romantyczne :P 

Reasumując: "Zaginięcie" to świetna książka, trzymająca w napięciu lecz zarazem lekka i przyjemna. Spotykamy się tam z typową terminologią prawniczą co znów, nie jest żadnym wyzwaniem dla przeciętnego czytelnika. Autor idealnie tłumaczy wszystko i sprawia, że rozumiemy każdy aspekt tego, co własnie się dzieje. Bohaterowie świetnie radzą sobie i tym razem a przy tym dostarczają nam rozrywkę na ok. 500 stronach, które pochłonęłam w 2 dni! Zwroty akcji, zaskoczenie i intryga sprawia, że cały czas zadajemy sobie pytanie: Jak było?
Jesli jeszcze nie czytaliście "Zaginięcia" polecam z całego serca! Jest to wciągająca powieść, której nie zapomnicie! 

"Zaginięcie" 10/10 
-M


niedziela, 8 listopada 2015

Film: "Straight Outta Compton"



Dziś udało mi się obejrzeć "Straight Outta Compton" choć nie jestem fanką rapu, czy to polskiego czy amerykańskiego. Mimo to, dałam radę i podobało mi się, choć spojrzałam na to z odrobinę innej perspektywy. 


Film opowiada o o powstaniu i upadku kultowej formacji N.W.A (Niggaz Wit Attitudes), z której wywodzą się Dr. Dre, Ice Cube iEazy-E. Wraz z bohaterami przenosimy się do czasów, gdzie tzw. "gangsta rap" zaczynał się rozwijać i pojawiać coraz częściej na "salonach". W związku z tekstami z wieloma wulgaryzmami m.in przeciwko policji, grupa miała często problemy (aresztowania, bezpodstawne zatrzymania i przeszukiwania: na każdym krokiem spotykali policjantów, którzy widząc, że są czarni brali ich za najgorszych gangsterów lub handlarzy narkotykami) 
Przyznam szczerze, że wcześniej nie wiedziałam praktycznie nic o N.W.A. Słyszałam o Ice Cube'ie, Dr. Dre ale nigdy nie interesowałam się ich historią, początkami i życiem. 

Dużym zaskoczeniem było dla mnie, jak strasznie rasistowsko zachowywała się policja. Dosłownie na każdym kroku murzyni byli posądzani o posiadanie narkotyków, broni i bóg wie czego jeszcze. Po części, rozumiem ten tok myślenia: większość gangów to rzeczywiście osoby czarnoskóre, ale to nie znaczy, że musimy wrzucić wszystkich do jednego worka i traktować jak śmieci. 

Reasumując: "Straight Outta Compton" to niewątpliwie historia wzlotów i upadków grupy chłopaków z Compton, którzy napędzani marzeniami o muzyce zdobyli odwagę by robić coś, mimo wszechobecnej sytuacji. Nie było łatwo i nie było zawsze legalnie, ale koniec końców tak działa teraz ten świat. Ice Cube i Dr. Dre wraz ze swoją "drużyną" odmienili świat w latach 90', pokazując, że dobry rap opowiada prawdziwą historię, ze wszystkimi emocjami i przesłaniem. W ten sposób, drogą prób i błędów odnaleźli swoją własną ścieżkę, po której podążali aż doszli na szczyt i osiągnęli prawdziwy sukces. 


"Straight Outta Compton" 7/10 
-M