Stronq główna

czwartek, 31 grudnia 2015

Podsumowanie Roku 2015: personalnie, literacko i filmowo.

Witajcie w ostatnim dniu tego roku! 

Jest tyle rzeczy które się wydarzyły, za które jestem wdzięczna i szczęśliwa, że miałam okazję je zrobić. Przede wszystkim w tym roku postanowiłam zaryzykować i zacząć spełniać swoje marzenia o czym możecie przeczytać w poście: Wycieczka za ocean, czyli American Dream: CZ. 1 REKRUTACJA I PROGRAM
Otrzymałam od was niesamowicie pozytywne komentarze, zagrzewajace i pokrzepiające za co naprawdę dziekuje. Na początku nie chciałam się tym dzielić na blogu, z prostej przyczyny: nie jest to jego tematyka. Po jakimś czasie jednak zrozumiałam, że być może ktoś z Was, czytających, ma podobne plany lub nie wie co i jak. Jeśli mam okazję się podzielić swoją wiedzą i doświadczeniem, oczywiście musialam to zrobić. 

Jak wspomniałam, ten rok był długi ale owocny: udało mi się spełnić parę malutkich marzen jak np: spanie na plaży czy krótkie, objazdowe wakacje PolskimBusem. Otaczają mnie ludzie na których mogę liczyć w mniejszym lub większym stopniu, ale mimo wszystko, jestem zadowolona z tego co mam. Mam nadzieję, że w następnym roku stanie się jeszcze wiecej świetnych rzeczy, jeszcze więcej marzen uda się spełnić i np: wydać planowaną książkę :) 

Teraz gdy już sobie pogadałam o sobie, tak bardzo skromnie :P Chciałam przejśc do najlepszych książek przeczytanych w tym roku: 



I filmy: 


Oprócz perełek zdarzyły się też książki i filmy, które zupełnie nie przypadły mi do gustu. Pamietajcie jednak, że jest to czysto subiektywne spojrzenie: to że mi się coś nie podoba, nie znaczy że jest złe :) 

Najgorsze książki przeczytane w 2015: 


Najgorsze filmy, obejrzane w 2015:



Tak wygląda moje podsumowanie roku. Przeczytałam MEGA dużo, świetnych książek, obejrzałam dużo klasyków kina (zaległych oczywiście) a drugie tyle jeszcze przede mną. 

Życzę Wam szczęśliwego Nowego Roku i dużo dużo dużo owocnej pracy w następnym!!

 Do zobaczenia za rok! 

wtorek, 29 grudnia 2015

AKCJA POCZYTALNI!

"Akcja Poczytalni to sposób by poznać nowe osoby które interesują się czytaniem książek i wszystkimi tematami okołoksiążkowymi. I choć wszystko ma podłoże książkowe, to liczą się też wsze inne zainteresowania i pasje. 

Wiele razy bowiem spotkałam się z tym, jak autorzy blogów piszą, iż wśród swoich znajomych nie mają osób zainteresowanych literaturą. Czas to zmienić! Może znajdzie się osoba, która okaże się naszą bratnią duszą? A może mieszka niedaleko nas ktoś kto również prowadzi bloga/ vloga książkowego? Warto byłoby się spotkać i poznać prawda? 

Oczywiście całość skierowana jest nie tylko do osób działających w internecie, ale także do odbiorców tych treści. 

Cała akcja trwa od teraz aż do odwołania, gdyż sam jej cel nie zawiera się w określonych ramach czasowych. Sam udział nie wymaga od was wiele. Napisanie kilku słów o sobie, śledzenie nowych wpisów, to wszystko. ".

Tak swój (świetny) pomysł opisała Diana, z bloga Zakładka. Oczywiście ja przyłączam się do akcji, zawsze lubiłam rozmawiać z ludźmi o podobnych zainteresowaniach albo nawet przeciwnych. Dyskusja jak najbardziej wskazana :D 

Ze swojej strony chciałabym zaprosić wszystkich chętnych do przyłączenia się do akcji: link do Facebooka


Film: "Knock Knock"

O filmie słyszałam słabe opinię, jednak nie mogłam uwierzyć, że tak świetny aktor jak Keanu Reeves mógłby zagrać w czymś takim. Jednak, przekonałam się, że wszystko jest możliwe. 

Film opowiada do architekcie, którego rodzina wyjeżdża pewnego dnia na weekend nad morze. On jednak zostaję w domu, gdzie musi pracować nad projektem. Gdy zrywa się straszliwa burza a deszcz zalewa ulice, rozlega się pukanie do drzwi. W progu widzi on dwie, młode i całkowicie przemoczone dziewczyny, które proszą o skorzystanie z jego komputera. Mężczyzna na początku waha się czy powinien je wpuścić, ale jednak postanawia im pomóc. Dziewczyny starają się go uwieść od samego początku, chociaż Evan je odtrąca, po jakimś czasie się łamie, i spędza z nimi upojną noc. Młode "piękności" postanawiają zamienić jego mieszkanie w pobojowisko a życie w koszmar. 

Ciężko mi nawet napisać cokolwiek o tym filmie.. Z opisu wynika, że nie będzie on jakimś dziełem sztuki, ale nie sądziłam, że będzie aż tak źle. 

Szanuje każdego z aktorów, którzy wystapili w tym filmie. W gruncie rzeczy zawinił scenariusz, którego potencjał został totalnie zawalony. Zmieniając parę rzeczy, można by stworzyć naprawdę niezły film, z fabułą i przesłaniem. To co otrzymaliśmy w zamian to zlepek słabych scen, rozpierdziel pięknego domu z dzielami sztuki i architekta, który nie potrafi poradzić sobie z dwoma kobietami. 

Reasumując: "Knock Knock" jest rzeczywiście tak zły jak mówią o nim ludzie. Ocena na filmwebie 4,4 i tak jest zbyt wysoka. Film nie niesie ze sobą nic: sceny są pozbawione sensu, wykreowane postacie są marne i ubogie. Reżyseria i pokazanie okolicy jest na całkiem niezłym poziomie, chociaż to nie uratowała tego okropnego filmu. Zróbcie sobie przysługę i nie oglądajcie go. Jeśli tak jak ja uwielbiacie Keanu Reevsa, polecam "Adwokata diabła" lub "Dom nad jeziorem".

"Knock, Knock" 2/10 
-M 

sobota, 26 grudnia 2015

Polecane seriale #4 "American Horror Story: Hotel"

Zapewne słyszeliście o serialu "American Horror Story". Jeśli jednak nie, jest to serial grozy, który opowiada określoną historię (każdy sezon  jest o czymś innym, nie zależą od siebie, jedyne co ich łączy to Ci sami aktorzy) Dziś chciałam Wam polecić sezon 5: Hotel. 

Historia opowiada o dziwnych wydarzeniach w hotelu "Cortez" mieszczącym się w Los Angeles. Jego właściciel zbudował go oraz urządził w wyjątkowy sposób. Jednak to, czego ludzie nie wiedzą, to sieć tajemniczych korytarzy, pokoi i pomieszczeń, które zostały zaprojektowane specjalnie na prośbę właściciela. Służyły one do m.in pozbywania się zwłok i ukrywania rzeczy, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Słynął on bowiem z wysublimowanego hobby: mordowania. Pewnego dnia, detektyw Lowe, prowadzący śledzctwo brutalnych morderstw, zatrzymuje się w Cortezie co prowadzi do jego powolnego zatracania się w świecie rzeczy, które trudno wytłumaczyć. Hotel ten jak się okazuje ma w sobie tajemniczą moc przetrzymywania dusz, które nie mają skończonych spraw na ziemi. 



O "Hotelu.." mogłabym rozprawiać godzinami. Jest to serial ,który wzbudza we mnie setkę o ile nie milion uczuć. W jednej chwili jestem przestraszona a w drugiej zaintrygowana. Scenarzyści wraz z rezyserem i twórcą stworzyli niesamowicie klimatyczny sezon, pełen niedopowiedzeń i tajemnic. Widz na każdym kroku zastanawia się o co chodzii i kto za tym wszystkim stoi. 

Nie jest to jednak serial dla ludzi o słabych nerwach: zawiera on dużo scen erotycznych oraz krwawych. Jeśli nie lubicie widoku krwi, lub sie go brzydzicie, nie polecałabym Wam zaczynania "AHS: Hotel". Możecie po prostu nie wytrzymać i zrazić się po paru minutach. 

Z innej znów strony przedstawia on bardzo ciekawą historię, nie do końca wyjaśnioną. Wiemy, że w hotelu przebywa setka duchów oraz wampirów, przedstawionych trochę inaczej niż zazwyczaj. Wątek ten przeplata się z wątkiem detektywistycznym i kryminalnym. 

Ciekawostką jest, że "Hotel.." jest inspirowany prawdziwym hotelem "Cecil" mieszczącym się również w Los Angeles. Jego zła sława zawdzięczana jest niewyjaśnionym morderstwom i samobójstwom popełnianych przez gości. W przeszłości zatrzymywali się tam również seryjni mordercy. Od tej pory w internecie krąży dużo "pierwszych wrażeń" po pobycie w tym hotelu. Wielu ludzi twierdzi, że słyszeli lub widzieli coś nadprzyrodzonego. 

Reasumując: "American Horror Story: Hotel" jest zdecydowanie bardzo kontrowersyjnym serialem, pełnym brutalnych, krwawych scen zakrapianych erotyzmem na każdym kroku. Gdy przebijemy się przez to, można bardzo łatwo ujrzeć potencjał całej produkcji: muzyka która idealnie wpasowuje się w scenę, ruch kamery, wskazujący, że coś jest na rzeczy oraz świetna gra aktorska, tak wiarygodna, że czasami mam problem z uwierzeniem, że to wszytko jest w scenariuszu. 

Polecam! 

"American Horror Story: Hotel" 9/10
-M

wtorek, 22 grudnia 2015

WESOŁYCH ŚWIĄT!


Oby prezenty przypadły Wam do gustu, a Mikołaj dał Wam dokładnie to, o czym marzycie. Życzę także wszystkim moim czytelnikom oraz molom książkowym kolejnego zaczytanego, świetnego roku, który otworzy nowe możliwości przed Wami. Podróżujcie, zwiedzajcie świat, spełniajcie marzenia, czytajcie, piszcie, dzielcie się wrażeniami i nie zapominajcie o innych ludziach! 

Wesołych Świąt! ~ Magda. 

niedziela, 20 grudnia 2015

"Mam twój telefon" Sophie Kinsella: lekka lektura na jeden wieczór

Czasami każdy z nas potrzebuje krótkiej książki z happy endem na rozweselenie i pozbycie się negatywnych uczuć z siebie. Tym właśnie była dla mnie "Mam twój telefon" Sophie Kinselli. 

Poppy Wyatt, pewnego dnia, na swoim wieczorze panieńskim gubi bardzo drogi (a w dodatku pamiątkowy) pierścionek zaręczynowy, który dostała od swojego idealnie przyszłego męża, Marcusa. W dodatku ktoś kradnie jej telefon, co doprowadzą ją do szału. Na szczęście dziewczyna znajduję telefon w koszu na śmieci. Wyznając zasadę "znalezione nie kradziona" Poppy zabiera telefon ze sobą i podaję nowy numer obsłudze hotelowej, w razie gdyby znaleźli pierścionek. Jak się potem okazuje, telefon jest własnością dużej firmy, a dokładnie asystentki szefa, Sama Roxtona, która zarządzała każdym dniem mężczyzny. Poppy, zmuszona jest do przesyłania mu codziennej korespondencji co w rezultacie zbliża ich do siebie. Dziewczyna zaczyna się zastanawiać nad małżeństwem, a gdy nowe fakty wychodzą na jaw, Sam jest tym, który jej pomaga. 


Jest to moje drugie podejście do twórczości Pani Sophie Kinselli i znów bardzo udane. Autorka przedstawia nam historię uroczej, cudownej i mega słodkiej Poppy oraz zdystansowanego, chłodnego i raczej opanowanego (stoickiego) szefa wielkiej korporacji, Sama. W bardzo śmieszny i charakterystyczny dla siebie sposób przedstawia ich różnicę, stopniowo budując akcje i relację między bohaterami, przez co nie są oni ani trochę przesłodzeni czy nierealni, co bardzo często zdarza się w tego rodzaju książkach. 

Autorka połączyła ze sobą romans z humorem oraz intrygą, tworząc idealną książkę na jeden czy dwa wieczory: lekką, śmieszą i niezobowiązującą do nadmiernego myślenia. W bardzo łatwy sposób śledzi się wydarzenia, a język którym operuję autorka jest bardzo przystępny i zrozumiały. Akcja może nie pędzi, ale jest obecna na prawie każdej stronie co jest ogromnym plusem.  

Reasumując: "Mam twój telefon" jest bardzo lekką i przyjemną lekturą, która wciąga i na pare godzina zabiera ze sobą w świat Poppy i Sama. Z ciekawością śledzi się losy bohaterów i wyczekuje się punktu kulminacyjnego. Jednakże, od początku wiadomo jak skończy się ta historia. Zabrakło mi zaskoczenia, ale nie można mieć wszystkie, prawda? Mimo wszystko, była to bardzo dobra lektura, przede wszystkim odprężająca i uspokajająca. Po ciężki dniu aż miło usiąść i przeczytać coś tak pozytywnego i przystępnego. 

Jeśli szukacie czegoś takiego, polecam "Mam  twój telefon" oraz inne książki Sophie Kinselli. Pisze ona bardzo dobrze, lekko a przy tym jej bohaterowie mają charakter i nie są mdli (jak się czasami zdarza w innych książka z serii: romans + humor) 

"Mam twój telefon" 7/10
-M



sobota, 19 grudnia 2015

Film: "Pulp Fiction" czyli klasyka kina od Quentina Tarantina!

Od bardzo dawna chciałam obejrzeć ten film, czaiłam się i podchodziłam do niego z dystansem. Dziś jednak się zdecydowałam i postanowiłam go obejrzeć. Podczas ponad 2 godzinnego seansu zrozumiałam jedną ważną rzecz: ten film jest czymś więcej niż filmem. On jest dziełem sztuki. 

Historia składa się z epizodów. Jeden z nich opowiada one o dwóch płatnych mordercach, którzy na zlecenie swojego szefa chcą odzyskać skradzioną mu własność. Vincent Vega (John Travolta) oraz Jules (Samuel L. Jackson) wymierzają sprawiedliwość tym, którzy mieli odwagę zadrzeć z ich szefem. W międzyczasie Marcus, (szef) zleca Vincetowi by ten zajął się jego żoną i dotrzymał jej towarzystwa, gdy jego nie będzie w mieście. W następnym epizodzie poznajemy boksera (Bruce Willis) któremu Marcus zapłacił by przegrał. Ten jednak wygrywa walkę i zmuszony jest uciekać, by przeżyć. Jak się potem okazuje, sytuacja odwraca się o 180 stopni i jego winy zostają przebaczone i zapomniane. Innym epizodem jest para kochanków, którzy razem postanawiają obrabować restaurację, ponieważ ich zdaniem, tam się nie spodziewają napadu (nie to co w bankach, gdzie są już na to gotowi) 
Na pierwszy rzut oka jest to zlepek scen, które nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego, ale nic bardziej mylnego. Mają. I to dużo. 

Cały film jest czymś zupełnie innym niż możemy się spodziewać: nie ma w nim żadnej chronologii. Przenosimy się w świat gangsterów. Nie jest to jednak świat pozbawiony humoru. Wielbiciele czarnej komedii znajdą tu coś dla siebie, jak i zarówno wielbiciele filmów sensacyjnych. 

Nie ma zasady, która określa "Pulp Fiction". Reżyser stworzył swój własny szablon którym postanowił podążać i wyszło mu to znakomicie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się stanie w danej chwili i jak rozwinie się akcja. 

Bohaterowie umilają nam czas błyskotliwymi dialogami, dość długimi, ale również zabawnymi i konkretnymi. Z zapartym tchem śledzimy wydarzenia i zastanawiamy się, co będzie dalej, bo wszystko nie trzyma się kupy: i to jest w tym filmie normą. 

Reasumując: "Pulp Fiction" to klasyka. Każdy słyszał tę nazwę: może przez śmieszne obrazki w internecie z Travoltą i Jacksonem, czy parodie. Jestem przekonana, że każdemu obiło się o uszy "Pulp Fiction". 

Tak jak wspomniałam wcześniej, film składa się z epizodów. Na początku nie widać w nich dużego związku ze sobą, ale wszystko nabiera sensu wraz z rozwijającymi się wydarzeniami. Quentin Tarantino wspiął się na wyżyny jeśli chodzi o ten film. Jest on niesamowicie inny przez co urzekł mnie do granic możliwości: począwszy od świetnej ścieżki dźwiękowej skończywszy na grze aktorskiej na najwyższym poziomie, film ten u mnie zasłużył na łatkę dzieła sztuki. 

Wiem również, że nie każdy się z tym może zgadzać, wiadomo, ile ludzi tyle opinii (każdy z nas lubi coś innego). Ja jednak jestem oczarowana "Pulp Fiction". Polecam Wam zapoznać się z tym jakże niecodziennym filmem i podzieleniem się swoją opinią! 

"Pulp Fiction" 10/10
-M